Owidz

Szukając ciekawych miejsc w okolicach Grudziądza trafiliśmy na zrekonstruowany gród wczesnośredniowieczny w Owidzu niedaleko Starogardu Gdańskiego.
Gród ten jest z okresu około IX do Xi wieku – do czasów panowania Bolesława Krzywoustego.
Zycie w tym okresie było dosyć ciężkie. Była to ciężka praca na roli, karczowanie lasów, polowanie na zwierzynę, zdobywanie pożywienia.
Na roli pracowało się ciężko, gdyż nie było wielu narzędzi, które by to usprawniały. Nie wszystkie warzywa były też nam znane, więc pożywienie było raczej skromne.
Słowianie jednak jakoś sobie radzili. Przedmioty domowego użytku – jak np. garnki lepili z gliny.
Następnie były one wypalane, a po wypalaniu co bogatsi je szkliwili, a biedniejsi natłuszczali. Po co? Żeby przy kontakcie np. z wodą nie rozmakały.
A co jedli? Głownie to, co udało im się upolować, oraz to, co można było zrobić z wyhodowanego zboża – głównie owsa – np. podpłomyki. Z różnych dostępnych traw, ziół gotowali zupy z dodatkiem kaszy. Mięso było jedzone głownie w okresie późnej jesieni i zimy. I była to głównie wieprzowina. Dlaczego? Dlatego, że np. krowy czy kozy dawały mleko i głównie po to były trzymane.
Pili głównie piwo, ponieważ wody były zanieczyszczone, a alkohol nawet w niewielkich ilościach eliminował te zanieczyszczenia.
W średniowieczu ludzie znali pojęcie handlu. Polegał on między innymi na wymianie barterowej, a walutą był grosz praski.
Słowianie byli też narażenie na różne napaści ze strony innych plemion. Do obrony w tamtych czasach służyły własnoręcznie robione dzidy, topory, proce, łuki. Przypuszczamy, że gród ten akurat było dosyć ciężko zdobyć, gdyż w tamtym okresie z trzech stron był otoczony rzeką Wieżycą.
Chaty Słowian nie były duże. Były przede wszystkim drewniamy, pokryte słomą lub trzciną. Często mieszkała w nich rodzina ok 10-12 osobowa. Z rodziną często mieszkały zwierzęta, np. kozy. Kozy oddawały dużo ciepła, grzały ludzi.
Stąd taka ciekawostka: małe ówczesne grzejniki są nazywane "koza".
W zasadzie to w chatach Słowianie tylko spali i trzymali swoje rzeczy, gdyż całe ich życie odbywało się niejako na zewnątrz.
A na co konkretnie trafiliśmy w Owidzu?
Była to impreza kulturalna pod nazwą etnOwidz. Było zwiedzanie z przewodnikiem, prelekcje sokolników, warsztaty lepienia z gliny, zielarskie, wieczorem koncert.
Jeżeli ktoś lubi historię – śmiało możemy polecić.
Zobacz więcej zdjęć